Galeria Wozownia, Toruń 2008
Małgorzata Jankowska: Twoje prace powstają na styku przeciwieństw: architektoniczny porządek form zostaje w nich złagodzony energią gestu; cisza i spokój wyznaczane bielą i czernią wzmacniają się pod wpływem agresywnych przecięć, złamań, kątów. To co geometryczne powstaje z biologicznego znaku ciała, nieruchome odciski zostają poruszone przez żywotność multiplikowanych form. Czy ten ciągły ‘ruch’ wzajemne dopełnianie się elementów jest próbą samookreślania, poszukiwaniem równowagi, w życiu, i w sztuce…
Agnieszka Rożnowska: W tekście do wystawy O nieskończoności wspominałam jak trudne jest dla nas, ludzi Zachodu wyobrażenie jakiegokolwiek kształtu, który powstałby ze składnika względnie pustej przestrzeni. Alan Watts przytaczał problem pustki podkreślając jak mocno ignorujemy przestrzeń, ponieważ jest jednolita jak powietrze czy woda. Pustka powołuje pełnię, jak w znanej mądrości Lao-tzy. Naukowcy do dziś wyjaśniają niezrozumiałe zjawisko elektryczności, w którym dwa bieguny: dodatni i ujemny tworzą przepływ energii. Ta dwoistość zjawisk ma charakter twórczy: dzień-noc, cisza i dźwięk, przestrzeń i światło, życie i śmierć. Tak jak antagonizmy powołują siebie nawzajem, tak szereg moich realizacji budowana jest na zasadzie przeciwieństw. Moje myślenie o świecie ma dwoisty charakter, który jak wspomniałaś czytelny jest w wielu pracach. W tych przeciwieństwach tkwi niezwykła moc, a nieustanne balansowanie powoduje często skłonności zbliżania się do jednej lub drugiej strony tych przeciwieństw.
Czytaj więcej tutaj.